I po Świętach. Za krótkie w tym roku były. Wszyscy wrócili do swojego życia, ja też. Do swojej samotności i wyczekiwania na powrót M. z pracy. Jest w tym wszystkim jednak jakiś urok. W tym codziennym, tak powtarzalnym rytmie dnia... Ubranko, pieluszka, śniadanko, spanko, krzyżówki, pieluszka, obiadek, wózek, zabawa, mleko, spanko, zabawa, kąpanie, spać... Każdego dnia to samo. Różnice polegają tylko na humorach moich i M. Czasem jest lżej, a czasami już o 9 rano marzę, żeby była 20...O mleku nie wspominam nawet, bo kolejna próba zakończyła się mega płaczem na widok smoczka... :(
Przed świętami zadzwoniła do mnie z życzeniami koleżanka z pracy. Przez kilka godzin jeszcze nie mogłam wyciszyć jakiegoś dziwnego uczucia niezadowolenia, złości i strachu... To nie wina koleżanki, ją akurat bardzo lubię. To ta firma. Na samo wspomnienie, na myśl (spychaną w najdalszy tył głowy, w kąty najciemniejsze), że trzeba będzie tam jechać, rozmawiać z szefem, podjąć decyzję co dalej, robi mi się niedobrze. Autentycznie dostaję ataku nieuzasadnionej złości na wszystko i wszystkich, myśli ciemnieją i wszystko staje się do dupy. Świetnie. Nie byłam tam od ponad roku a nadal pamiętam ten okropny stres i odruch wymiotny, który towarzyszył mi każdego dnia po wyłączeniu budzika... Gdybym tylko nie była takim tchórzem, gdybym potrafiła walczyć o swoje... Nie potrafię. I nienawidzę w sobie tej cholernej słabości.
Szczotka, szufelka... Nie ma takiego myślenia, jeszcze mam trochę czasu. A oni niech tam sobie wszyscy pracują... I dadzą mi spokój!
myślę sobie, że to bardzo dobry moment, żeby stanąć twarz a w twarz z paskudną pracą i powiedzieć jej "Zegnaj". nawet jeśli to przeraża, bo co dalej... dalej będziesz życ, jak będzie trzeba znajdziesz inną, pewnie lepszą pracę. jakby nie patrzeć nie była to praca marzeń, w super firmie na mega stanowisku za powalająca kasę:))) trzeba się tylko odważyć, a życie to niestety pasmo trudnych czasem decyzji i zmian, których raczej nie lubimy:)
OdpowiedzUsuńmoże to niełatwe, wymaga jakiejś tam odwagi, ale ulga i samopoczucie po takim kroku wynagradzają stres :)
Kochana.. zmień tę robotę jak najszybciej! Po co Ci ta męczarnia?! Nowy Rok to dobry czas na zmiany. Na lepsze.
OdpowiedzUsuńNajlepszego!!
Tak... Chyba czas zbierać siły na podjęcie w końcu tej decyzji!
OdpowiedzUsuńDzięki za wsparcie...
Kochana Ty nie zbieraj sił, tylko zrób jeden krok:) i nie oglądaj się za siebie, do przodu patrz... Lepiej coś załatwić szybko, jednym radykalnym cięciem, niż czekać aż los czy ktokolwiek inny "podejmie decyzje" za Ciebie
OdpowiedzUsuńNoworocznie pozdrawiam i najlepszości wszelkiej...