poniedziałek, 13 grudnia 2010

[*] P...

Tak mi ostatnio dziwnie. Od kilku dni nie bardzo mogę zebrać myśli. Wszystko przez pewne smutne wydarzenie. W sobotę dostałam telefon, że P. się zabił... Serce przyspieszyło. Byłam przekonana, że wypadek jakiś, a co się okazało? Skoczył z wieżowca... Poszedł na manhatanowe, najwyższe wieżowce, żeby mieć pewność, że się uda... :( I udało się. Niestety. Nie był to dla mnie nikt bardzo bliski, ot znajomy. Znałam go jednak, rozmawiałam z nim... Z ogromnym sentymentem wspominam imprezy u niego. Wiele ważnych chwil, słów wiele ważnych tam padło. Co się stało? Dlaczego...? Nie mam pojęcia. Nie chcę nawet myśleć jak czuje się jego Narzeczona, bliscy. Co to będą dla nich za fatalne Święta. Odgrzebałam stare zdjęcia, na których jest taki szczęśliwy, uśmiechnięty... Tak bardzo dużo myślałam o P., o życiu, o tym co czuje człowiek, który podejmuje taką decyzję... I rozedrgały mnie w środku te myśli.
Tu wzmianka prasowa:  http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/694312,skoczyl-z-dachu-wiezowca-na-manhattanie,1,id,t,nk.html#dodaj-komentarz
A wracając do siebie - dziś miły dzień. Poszłyśmy z Malutką moją do cioci sąsiadeczki na kawkę i M. bawiła się ładnie ze swoją koleżanką (tydzień starszą, za to sporo większą). A mamusie trochę poplotkowały. Miła odskocznia od codziennej samotności. Musimy się częściej spotykać, tylko ta pogoda niezbyt sprzyjająca, a do E. mamy z 15 minut spacerku. :) Ale damy radę. :)

"Pure Morning" Placebo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz