sobota, 23 października 2010
Słaba...
Mój Anioł Stróż jest przystojny, nosi sprane dżinsy i wyciągnięty sweter. Tak mu najwygodniej. Jest najlepszy... Chroni mnie, tłumaczy, stara się ustrzec przed złem, ale niestety nie może nic robić za mnie... Niestety. Dziś znów go zawiodłam. Straciłam cierpliwość i pomimo na głos wypowiadanych moich zaklęć znów nie dałam rady. Znów się poddałam... Widziałam kątem oka jak siada na brzegu kanapy i chowa twarz w dłonie. Łzy popłynęły, ale było za późno. Miotałam się bezradna w swojej słabnącej furii i nawet nie miałam siły unikać ciosów, które wymierzał mi Zły. Ciskał we mnie ostrymi wyrzutami sumienia, śmiejąc się histerycznie. Jestem słaba. Tak strasznie słaba, że nawet własnego Dziecka przed tą słabością nie potrafię uchronić. Wstyd mi. Znów. Znów jest za późno...
A teraz nie mogę przestać myśleć o mojej Królewnie, tak bardzo chciałabym ją przytulić, przeprosić za swoją złość i za podniesiony ton głosu... Wciąż widzę jej malutkie, zapłakane oczka, wpatrujące się we mnie... Całkiem zdezorientowane i takie smutne... Jej malutki świat znów poszarzał. Przeze mnie.
Płaczę. Jestem beznadziejna...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Zaczyna się dziać źle w państwie Asikowym....
OdpowiedzUsuńJeśli zechcesz porozmawiać, to wiesz gdzie mnie szukać, chociaż przypuszczam, że gdybyś chciała to dawno byś to zrobiła.
To, że słownie mnie nie ma to nie znaczy że nie ma mnie w ogóle. Przychodzę tu regularnie i czytam...
No, kryzys się trafił. :(
OdpowiedzUsuńDziękuję, że jesteś Keviku. :) Czekam ciągle na poczytanie Ciebie.