Moje życie jest różowe, czasami żółte, białe, zielone, błękitne i czerwone. Moje życie uśmiecha się nadrukiem na koszulce. Rankiem budzi mnie wypisanym na twarzy szczęściem, po długim dniu zasypia na boku, cichutko szeleszcząc oddechem...
Moje szczęście ma kolor śpiochów, kaftaników, maleńkich skarpetek i śliniaków. Moje szczęście czasem śmieje się w głos, gdy łaskoczę je po brzuszku. Rankiem kładzie rączkę na butelce z ciepłym mlekiem i patrząc mi w oczy zaczyna kolejny dzień, by wieczorem zasnąć rozgrzane pachnącą kąpielą i marzyć o bajkowych krainach.
Moja miłość szlocha, gdy wychodzi z domu. Rozlewa się po ścianach i podłogach, czasem kręci się pod powiekami ciepłą łzą wzruszenia. Innym razem siada w fotelu i zapisuje w pamięci minioną chwilę, by można było wrócić do niej następnej wiosny. Moja miłość tęskni za ramieniem, które oplotłoby w tych złych godzinach, co wracają nieproszone... Moja miłość boi się samotności, boi się siebie samej... Nocą karmi się ciepłem i bliskością, której ciągle jest za mało...
Mam wszystko. Niczego więcej już od życia nie pragnę. Poza zachowaniem tego stanu rzeczy, poza zdrowiem i szczęściem moich Najbliższych - dwóch najważniejszych osób, które są moim Światem, Szczęściem i Miłością Największą...
Oby tylko sił starczyło... Obym dała radę przejść przez tą jesień na palcach, najciszej jak się da, żeby nie obudzić demonów...
Znów płyną łzy... Gdzie te siły? Gdzie...?
"Nie mogę ci wiele dać" Maciej Maleńczuk
A czy czasem to nie miłość ma dodawać sił? :)
OdpowiedzUsuń"Nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd..."
OdpowiedzUsuńMiłość daje nadzieję, trzyma w pionie, daje psychiczny komfort, że jest się dla kogoś tak ważnym... Tylko, że to wszystko tak ciężko przełożyć na codzienność, gdy od rana do wieczora się jest zamkniętym w 4 ścianach, gdy można porozmawiać jedynie z 5 miesięcznym Brzdącem, który najczęściej ma inne "chcenia" niż słuchanie narzekań matki. ;)
OdpowiedzUsuńNo, ale trzeba wierzyć w "niemożliwą moc" i mieć nadzieję, że "niczego nie będzie żal". :)