wtorek, 12 października 2010

Szarość złych myśli

Jak to jest, że mam w głowie tak skrajne emocje? Jestem szczęśliwa, pełna energii, zakochana w moim Maleństwie, a za chwilę chciałabym oddać komukolwiek Dziecko, byle tylko mieć chwilę świętego spokoju. Byle tylko móc usiąść gdzieś w kącie i się wypłakać... Czuję się związana, zduszona, nie daję rady, puszczają nerwy... Taka ze mnie matka. Kiepski wzór do naśladowania. Myślałam, że to wszystko minie, że jakoś się poukłada, że będzie łatwiej. Nie jest. Rzeczywistość przytłacza, wbija mi w głowę kolejne pinezki do zapamiętania, kolejne daty wizyt lekarskich i badań. I niby wszystko zmierza ku lepszemu, a ja nadal tak bardzo się martwię. I o Nią i o siebie.
Dziś kolejne szczepienie. Mała ogólnie zdrowa, ale szczegóły oczywiście muszą niepokoić. Nie może być bezproblemowo. Za mało przybywa na wadze... Znowu! :( Znowu usłyszałam o szpitalu... Nie chcę nawet o tym myśleć... Wracałam do domu, zaciskałam dłonie na kierownicy i świat mi się rozmywał. Zerkałam na moją Córeczkę śpiącą sobie słodko w swoim foteliku obok mnie i łzy same mi leciały. Moja Malutka... Przecież to Dziecko nie jest niczemu winne, nie jest nawet świadome, że coś jest nie tak. Żyje sobie w swoim malutkim świecie pomiędzy moimi ramionami a stosem grzechotek i kolorowych pajacyków i nie ma pojęcia jaki jest naprawdę ten świat... Płakałam, bo zwyczajnie zrobiło mi się jej szkoda... Bo będzie musiała kiedyś dorosnąć i stawić czoła temu wszystkiemu. A co, jeśli odziedziczy po mnie tą cholerną nadwrażliwość, to nieradzenie sobie z rzeczywistością? Co, jeśli tak jak ja zapragnie uciekać w poezję i muzykę? Jak mam ją uchronić przed cierpieniem i szarością złych myśli?
Szarość złych myśli - no właśnie. Wróciły moje demony. Zakradły się po cichu, wyczekały moment i wślizgnęły się do głowy. A uchyliłam wieko TAMTYCH zamkniętych dni tylko na chwilę. Myślałam, że już potrafię do nich wrócić. Myślałam, że może wreszcie uda się nam wszystko wyjaśnić... Sięgnęłam za głęboko... A On? Uciął rozmowę. Może to i lepiej.

"Pierrot the Clown" Placebo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz