Połowa listopada i piękne słońce, i ciepło. Tego bym sobie życzyła do wiosny. No, może na Święta trochę śniegu i mrozu, ale żadnej ciapy, żadnego deszczu i błota. U mnie na wsi śnieg jest tak biały, że aż niebieski. Pięknie wygląda na polach, taki czysty, nie zjeżdżony, nie czarny. Taka pogoda i wydawałoby się, że od razu człowiekowi cieplej na sercu. Słoneczniej w głowie. Wydawałoby się...
To tyle jeśli chodzi o to co lepiej. Reszta też lepiej, ale nie mówić. :(
Zastanawiam się czasem gdzie są granice mojej wytrzymałości. Czy to co się dzieje już się o nie ociera, czy do samego dna jeszcze daleko. Zastanawiam się kiedy wreszcie będę mogła pomyśleć sobie wieczorem "tak, ten tydzień był dobry, spokojny". Kiedy, kur..., kiedyyy?
Dziś moje Dziecko ma jakieś przesilenie. Kolejne. Od samego rana nie chce jeść, później nie może zasnąć, bo się nie najadła. Kolejny posiłek i znowu grymasy, bo śpiąca... I tak w kółko. No żesz kur... mać! Każdemu się chyba czasami kończy cierpliwość i mnie się właśnie na dziś pali rezerwa. Pęka mi głowa, pęka mi serce i chyba niebawem popękają ściany w moim domu, bo zacznę w nie kopać, walić pięściami, albo czymkolwiek, co mi wpadnie w ręce.
Piękny obraz matki - polki tu się jawi. Przepiękny! Sfrustrowana baba. Wstrętna, okropna! I jeszcze ma czelność się do tego przyznać. Do tego, że nie ma siły, że jest wyczerpana, że psychika siada co chwila...
Różowe macierzyństwo w białe groszki to bujda... Stek kłamstw! Bycie mamą to ciężka praca, ciężki czas wielkich zmian w życiu. Zmian, o których tak marzyłam, a z którymi nie radzę sobie najlepiej... Przykro mi z tego powodu. :(
Idę, Mała płacze... Na rezerwie, na oparach cierpliwości, ale ją przytulę... Bo kocham ponad wszystko!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz